Wiadomości publikowane w tej kategorii są ogólnodostępne i bezpłatne. Można je cytować, przedrukowywać i wykorzystywać w dowolnej formie - bez opłat licencyjnych i bez konieczności uzyskiwania zgody. Prosimy wyłącznie o oznaczenie źródła: agencjainformacyjna.org
Wstrząsającą historię opisuje "Nowa Gazeta Trzebnicka" (nowagazeta.pl, tekst Daniela Długosza).
Pan Maciej spod Wiszni Małej przyjechał do krematorium Zakładu Pogrzebowego Litwinowicz w Garbcach, by pożegnać matkę. Gdy pracownik zdjął wieko trumny, syn zamarł. – To nie jest moja mama! – krzyknął. Brakowało charakterystycznego pieprzyka na policzku, blizny po cesarce i założonego dwa dni przed śmiercią PEG-a. Kobieta w trumnie była o 15 cm wyższa.
Prawda okazała się koszmarem: jego matkę, zmarłą 27 maja w szpitalu w Trzebnicy, wydano wcześniej obcej rodzinie. Ta ją umyła, ubrała, skremowała i pochowała w Żmigrodzie – przekonana, że żegna własną mamę. – Mamusiu, co się tutaj dzieje?! – krzyczała córka, gdy wezwana na miejsce rozpoznała w trumnie matkę pochowaną pięć dni wcześniej.
Pan Maciej przez sześć dni organizował pogrzeb kobiety, która już leżała w grobie. Zadzwonił na 112 i sam zaczął śledztwo. Twierdzi, że na zapleczu zakładu karty zgonu leżały w kartonie wśród śmieci – nagrał to telefonem. Wskazuje też, że dokument dotyczący drugiego ciała był tylko kserokopią, bez wzmianki o kolczykach zmarłej, które były w szpitalnej karcie.
Następnego dnia firma wykopała urnę z cmentarza w Żmigrodzie i na oczach rodziny przesypała prochy. – Wokół powstała chmura pyłu. Żadnej godności – mówi. Prokuratura i sanepid potwierdziły potem, że zgody na ekshumację nigdy nie wydano. Sanepid pismem z 18 sierpnia 2026 r. stwierdził naruszenie ustawy o cmentarzach.
Od 1 lipca 2026 r. trwa dochodzenie z art. 262 § 1 kk (znieważenie zwłok). W grze są kolejne wątki: fałszowanie dokumentów i zaginione kolczyki.
Właściciel Grzegorz Litwinowicz tłumaczy, że błędem było dopuszczenie rodziny do ubierania ciała, bo zerwano identyfikator, a drugie ciało identyfikatora nie miało. Ekshumację usprawiedliwia "wyższą koniecznością". Twierdzi, że przeprosił, a pan Maciej "chce po prostu pieniądze". Syn zaprzecza i zapowiada pozew cywilny.
– Nigdy nie będę miał pewności, czy w grobie są prochy mojej mamy – mówi. Po kremacji DNA już nie potwierdzi niczego.
To nie pierwsza afera wokół tego zakładu – gazeta pisała o nim już w 2023 i 2025 roku.
Źródło: Nowa Gazeta Trzebnicka, Daniel Długosz, 27.09.2026
Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów wszczęła śledztwo w sprawie bloku przy ul. Hirszfelda 2, z którego w lipcu ewakuowano 44 rodziny. Powód: groźba zawalenia.
Śledczy badają, dlaczego od 26 marca do 22 lipca 2026 r. nie wykonano nakazanych prac naprawczych ani nie ewakuowano lokatorów – mimo decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Chodzi o sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.
Pierwsze skargi na pękające ściany mieszkańcy zgłaszali już w 2009 roku. Ekspertyzy powstawały około 2015 r., ale – zdaniem prokuratury – lokatorów o niczym nie informowano. Spółdzielnia "Imielin" zamontowała jedynie podpory pionowe i poziome; jedna z ekspertyz wskazuje, że podpory poziome mogły wręcz pogorszyć stan budynku.
Decyzyjna karuzela trwa. PINB nakazał w czerwcu wygrodzenie terenu i zakaz użytkowania – Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił decyzję po odwołaniu spółdzielni. 22 lipca PINB nakazał całkowite opróżnienie bloku – i tę decyzję MWINB uchylił 2 września. Efekt: w obrocie prawnym nie ma dziś żadnego nakazu opuszczenia budynku. Kolejne oględziny za około dwa tygodnie.
W tle wojna o władzę w spółdzielni – między radą nadzorczą (z politykami Projektu Ursynów) a zawieszonym prezesem Rafałem Januszkiewiczem. Temat Hirszfelda był w tej rozgrywce kartą przetargową.
Prokurator przesłucha świadków, rozważa powołanie biegłego z budownictwa i wstąpił do postępowania administracyjnego.
Źródło: haloursynow.pl, Sławek Kińczyk, 9.09.2026